sobota, 16 lutego 2013

walentynki i inne

Dwa dni bez pisania, ale więcej rozmawialiśmy między sobą, więc łatwiej. A od dziś Ty przy kompie już, więc w ogóle spokojniej. 

Walentynki zaatakowały mnie stoiskami z kwiatami, lizakami, futrzanymi serduszkami, kartkami, czekoladkami, bombonierkami natrętnie porozstawianymi na ulicach, przy wejściach, wyjściach, przejściach, obejściach, wszędzie - byle tylko wziąć udział w serduszkowej tradycji.
Idąc do pracy zobaczyłam parę, odebrał ją z dworca pobliskiego chyba, no w każdym razie walizka na kółkach a la bagaż podręczny i niedaleka obecność autobusów dalekobieżnych pozwalały wysnuć wniosek, że skądś ona wraca. On ciągnął jej walizkę, drugą ręką obejmując ją w pasie. Ona w butkach typu kopytka, walcząc ze śliską miejscami nawierzchnią (resztki śniegu, jakaś breja, rozmarznięta kałuża i tego typu atrakcje lutowe) pozwalała się obejmować, w jednej dłoni dzierżąc bukiet czerwonych róż (więcej niestety ozdóbek w tym bukiecie niż samych róż, ale to szczegół taki, bukiet był w każdym razie) a w drugiej dłoni lizaka w kształcie serca. 
Swoją drogą po co te lizaki Kochanie? Zwykle są niesmaczne, za duże i po chwili osobie liżącej robi się niedobrze od niego. No, ale, do rzeczy.
Szła więc ta parka sobie. Ona, walcząc ze śliską powierzchnią z poniekąd zajętymi rękoma, więc w razie upadku nijak się ratować - no, chyba że bukiet albo lizaka wyjebać. On - ciągnąc niewygodną walizkę, podtrzymujący Kopytkową Dziewczynę, dumny, że spełnił obowiązek i nie będzie mogła się czepiać, że serduszka nie kupił, a Stefcia to dostała od tego swojego. I wszyscy są szczęśliwi. To nic, że na co dzień się nie zgadzają, to nic, że ona nie lubi czerwonych róż i w ogóle to marzyła o pójściu do kina i kolacji we dwoje  a nie lizaku i kwiatach, to nic, że gdy przyjdą do domu on odgrzeje danie z mikrofalówki a potem siądą przed telewizorem i niespecjalnie będą rozmawiać - no, może potrzymają się za ręce, ale w sumie to on będzie chciał obejrzeć program a ona sprawdzić ile ma lajków na fejsie za swój status o chłopaku co z różami i lizakiem na nią czekał. 

I wiesz co, może nie jesteśmy parą idealną i wielu rzeczy nie możemy zrobić, ale wolę Ciebie i to, co mamy, niż faceta, który od czasu do czasu będzie pamiętał, że mnie kocha i wtedy nabędzie masowy bukiet i masowego lizaka.

I dziękuję Ci Kochanie, że codziennie mi przypominasz, że jesteś i że nie pozwalasz zapomnieć, że kochasz. Nawet jak jest trudniej, to i tak jesteś.

Więc jak co dzień, tak samo mocno - kocham Cię Maleńki.


"i laugh more often now, i cry more often now,
i am more me.
(..)
just because something starts differently,
doesn´t mean it´s worth less."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz