wtorek, 5 lutego 2013

porannie

Dziwne sny. Już po śniadaniu. Dziś znów czuję będzie dzień czekania, chyba ten gorszy czas przyszedł. 

Tak w sumie to przez ten ostatni rok nie było aż całego tygodnia, żebyśmy tak mało mówili ze sobą. To bardzo dziwny czas teraz, to zmiana, do której przywykam. Nie wiem, czy przywyknę, na stałe nie chcę na pewno, ale staram się jakoś na nowo czas swój poukładać, w którym mniej Ciebie.

Czy odzwyczajam się od Ciebie, pytasz. Nie. Nie potrafię. Nie chcę też. Póki jesteś, nie chcę się odzwyczajać. Tylko się w czasie bez Ciebie odnajduję. 

Nieprzewidywalność jest najtrudniejsza. 

I całkiem serio mówiłam - niczego na potem nie chcę odkładać. Co mamy powiedzieć teraz, to teraz trzeba to powiedzieć. 

"Tak nic nie wiadomo, co nas czeka" s.i.witkiewicz


Wysłałeś mi smsa porannie, co mnie uspokoiło i pozwoliło podrzemać jeszcze chwilę.
Potem, gdy przebudziłam się na dobre wysłałam smsa do Ciebie, czekając na odpowiedź zajęłam się zdejmowaniem prania w łazience. Nic nie przyszło. Położyłam się znów, licząc, że poczytam i usnę i przeczekam do Twojej odpowiedzi. Jej brak sprawia, że się denerwuję, że wyobrażam sobie milion opcji, jedna gorsza od drugiej, a tak naprawdę to mam dwie tylko w głowie, którymi żongluję na przemian - straciłeś przytomność czy nie żyjesz. Rozwijam je oczywiście do bardziej szczegółowych - a właściwie same się rozwijają. Mam poczucie czasem, jakbym nie miała żadnej kontroli nad tym, co myślę. 
Scenariusz z utratą kontroli wiążę się z reanimowaniem Cię, albo że nie możesz oddychać i łapiesz z trudnością powietrze i podają Ci tlen ale to nie pomaga, generalnie trochę panika jak w "Ostrym dyżurze".
Scenariusz ze śmiercią jest mniej szczegółowy - za bardzo jednak boję się iść na razie w szczegóły. Generalnie umierasz i dostaję od Twojej siostry smsa z tą ponurą wieścią. 
Tak -takie to poranne lęki. Uroczo, ha? 
Ale gdy tak pławiłam się w tych opcjach stwierdziłam, że dość mam tego histerycznego wymyślania. Wstałam, poszłam robić śniadanie a potem kończyłam collage na szafie. 

Nie będę dziś smutna bardzo. Może trochę, ale nie bardzo. 

Postaram się, żeby to był dobry dzień. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz