czwartek, 7 lutego 2013

Legenda o Paciorkowcach, Gronkowcach i Piterze von Hero

Paciorkowiec i Gronkowiec to jak Capuletti i Montecchi, to dwa nienawidzące się wzajemnie rody groźnych bakterii. To jak rodzina Corleone i Bonasera. Strasznie groźne i walczące o wpływy bandy, które niczym Al Capone podstępnie rozwalały system. 

Początek roku pańskiego 2013 nie zapowiadał się najprzyjemniej. Oba rody postanowiły stoczyć ostateczne starcie o wpływy w wielkim P. Mieście. Gronkowce rozstawiły swoje posterunki w okolicach stawów i Układu Kostnego, postanawiając skupić całe siły P. Miasta na obronie tych ważnych punktów. Jednak nie przewidzieli siły Paciorkowców, zręcznie uderzających w okolice Układu Oddechowego i Sercowego, co skutecznie blokowało działania Gronkwców. 

Burmistrz P. Miasta - Piter von Hero miał jednak dość panoszących się wszędzie bandytów. Postanowił więc przejść do ataku. Zebrał siły tajnych antyterrorystycznych jednostek pod dowództwem generała Antibiosa oraz nakazał wrócić z urlopu wszystkim jednostkom Patogenów i Antygenów i opracował szalenie sprytny sposób na walkę z tymi jakże paskudnymi zarazami. Otóż postanowił on wykorzystać wzajemną nienawiść obu rodów do siebie a nie ma lepszego czynnika zapalnego niż walka o miłość. Odnalazł więc, dzięki swoim szpiegom niewinną parkę-Brunona Gronkowca i Sonię Paciorkowiec. 

Ta pata nastolatków poznawała właśnie uroki odkrywania swojej seksualności gdy szpiedzy Pitera von Hero zaskoczyli ich "in flagranti" kiedy Brunon dobierał się do różowych majteczek Sonii (Sonii bardzo się to podobało, chociaż udawała, że nie, ale to tylko taka gierka z Cosmo była). Szpiedzy wyciągnęli parkę i zaprowadzili przed oblicze samego Pitera von Hero, który w swoim kapeluszu i z naładowanym koltem (bardzo przystojnie w tym kapeluszu wyglądał, trzeba mu to przyznać)nakazał małolatom wyjawić swoje wzajemne zauroczenie, pod groźbą wydania go i tak i tak. Małolaty dość mocno przerażone nie oponowały i tak oto jeszcze tego samego wieczoru rodzina Gronkwców i Paciorkowców rozpoczęła wzajemny atak na siebie, wspierany oddziałami Antibiosa i Patogena, poprzebieranymi za członków któregoś z tych rodów. 

A burmistrz Piter von Hero siedział sobie na balkonie z widokiem na rynek i zajadając gotowaną kalarepkę i strzelając co i rusz ze swojego kolta do jakiegoś zagubionego Paciorkowca lub Gronkowca patrzył, jak P. Miasto wraca do swoich poprzednich, zdrowych kształtów. A żona Pitera von Hero, która uknuła tenże zacny plan strzelała z okna sypialni łupinkami z pistacji. A potem wszyscy żyli długo i szczęśliwie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz