poniedziałek, 29 lipca 2013

upalnie

To ile piszę mam wrażenie zależy też od tego, co czytam. Irving nie nastraja do pisania ale pobudza apetyt na czytanie. Pat Conroy zaś rozbudza i jedno i drugie. 

Teraz leżę na legowisku, ograniczając ruchy do minimum, kończę Irvinga i smutno mi trochę. 
Smutno nie dlatego, że kończę Irvinga, ale dlatego, że drugie wakacje bez Ciebie. Dlatego, że nie rozumiem czemu nie mogę przyjechać, dlatego, że mam poczucie czasu, który pędzi. Im bardziej jestem w domu tym bardziej czuję, jak nieznośnie ucieka, dzień za dniem, rach ciach bum i tydzień czmychnął gdzieś, w ogóle nie wiedzieć kiedy.

Smutno mi bo się boję, że te wakacje znów miną w tym napięciu czekaniowym.

Upalnie. Czuję mokry kark i wilgotne włosy na karku. Pot pod kolanami i w zgięciach łokci. Między piersiami. Spływa. Nie chcę jeść. Chcę tylko sączyć wodę, podjadać czereśnie, skubać pistacje i pojedynczo, jak nitki makaronu, wciągać fasolkę.
Zjem obiad na kolację, może się ochłodzi na tyle.


sobota, 27 lipca 2013

projektowanie pozytywne czyli letnia sobota z Tobą

Skoro projekcje mogą być pomocne, to ja sobie poprojektuję dziś, a być może się spełni.
I to będą projekcje pozytywne.

Siedzę sobie w domu, ciepło bardzo, słońce ostatecznie zdecydowało się pokazać na popołudnie, pralka wyżyma i moczy, poprzednie pranie schnie błyskawicznie, wysprzątane kąty nie straszą kurzem, pachnie kalarepkowymi placuszkami, które dopiero skończyłam smażyć. 

Tak jest teraz.

Przychodzisz i całujesz moje nagie ramię, bo tak ciepło, że koszulkę na ramiączka mam. Całujesz i drapiesz trochę brodą, że aż mam gęsią skórkę. Całuję Twój nos ukochany i dotykam dłonią policzka. 
Kładziemy się na łóżku, odpocząć od upału i sprzątania. Herbata stygnie na stoliku, proszę, żebyś ją podał, bo nie chce mi się ruszyć. Podajesz mi ostrożnie kubek i pijemy razem, ciepłą jeszcze.
Zamykam oczy i dłonią gładzę Twoje ramię, też bez ubrania. Tak ciepło. Leniwie. Spokojnie. Czuję, że zaczynam zasypiać. 

Letnia sobota z Tobą. Tak chcę, żeby było. A skoro tak chcę i tak sobie to wyobrażam, to wyobrażaj to sobie ze mną a zwiększymy szanse na to, że tak się stanie. 



kocham Cię. 

środa, 24 lipca 2013

dla siebie

Moje Ukochanie

Przeczytałam tę książkę, o której Tobie opowiadałam - Pani Wellman i Pani Młynarskiej. I wiesz co - mam pierdyliard przemyśleń. Ale głównie to sobie myślę, że czasem zapominam o czasie dla siebie Że nawet, jeśli jest dla mnie tylko, to jednak gdzieś nie jest, bo w głowie tysiąc innych myśli.
Te wakacje dobrze mi zrobiły, bo siłą rzeczy sporo czasu samodzielnie i to dobrze. Dobrze było poleżeć na trawie z książką, popatrzeć na ludzi, na chmury, na morze. Dobrze było powoli, spacerem iść, na kawkę zajrzeć, wygrzać się w cieple.

Ale wracając do książki - pokazała mi, przypomniała właściwie, że małe rzeczy wkoło mnie, na co dzień, mogą być pomocne i przyjemne. 
Ta nieprzespana noc dzisiejsza, to wybudzenie się, ten stres od tygodnia większy, ten płacz częstszy, to napięcie, oczekiwanie, niepewność i nieznane. To wszystko daje się we znaki. A tak prosto mogę sobie pomóc. 
Nie, nie zniknie kłopot, nie przestanę czekać, nie przestanę się obawiać i płakać. Ale dam sobie czas na to i dam sobie czas na kąpiel w wannie, na poczytanie książki w nocy, na wysmarowanie się pachnącym balsamem nie w przelocie, po kąpieli, jako jedna z tysiąca czynności, ale dam sobie czas na to, żeby powoli, spokojnie, pieszcząc samą siebie, wąchając przyjemny zapach, bez pośpiechu i ciśnienia. 
Zjem dobry obiad, który sobie powoli zrobię, i będę się cieszyć z tego, że sobie warzywa na obiad na bazarku wybiorę, nie śpiesząc się, ale skupiając na tu i teraz. 
Pomaluję paznokcie, bo lubię mieć je pomalowane, chociaż nie lubię samego malowania, ale sobie przyjemność na potem zrobię. 

Gdzieś w tym wszystkim zapominam czasem o sobie i o tym, jak prosto można sobie samej zrobić dobrze. A jak nie dobrze, to lepiej.
Zapominam czasem, że czas ze sobą też jest super, i nie muszę mieć wyrzutów sumienia, że nie chcę się spotkać z kimś. Spotykam się ze sobą samą, to jest dla mnie super ważne. Najważniejsze nawet, bo jestem ze sobą na co dzień, więc muszę dbać o siebie. 

To nie znaczy, że kocham Cię mniej, to nie znaczy, że jesteś mniej ważny. Nic podobnego.
Ale ja też jestem ważna i w tym wszystkim, w cały tym chorobowym zamieszaniu, muszę też pamiętać o sobie. 



Kocham Cię.

czwartek, 18 lipca 2013

lipiec pourodzinowo

Jesteś zwinięty w Kolczastą Kuleczkę nadal daleko ode mnie. 
Piszę, nagrywam, wymyślam, próbuję.
Jestem wciąż i cały czas.

Na urodziny życzę sobie Ciebie. Namacalnego, mojego, ciepłego i słodkiego. 
Na urodziny samej sobie życzę, żebyś mnie przytulił, objął ramionami i uwierzył, że nie zostawię.
Na urodziny sobie życzę, żebyśmy mogli zrobić to wszystko, o czym mówimy sobie.

Na urodziny życzę sobie Ciebie, takiego,jakim jesteś.


Kocham Cię.