piątek, 22 lutego 2013

powrót

Dziś wracaliśmy razem z teatru. Przyszedłeś po mnie i biegliśmy szybko do tramwaju. Znów zaczął prószyć śnieg. Czekaliśmy na ławce na przystanku, mniej padało pod daszkiem, siedzieliśmy blisko siebie, objąłeś mnie i dawałeś buziaczki w skroń i policzek. Trzymałam dłoń na Twoim udzie a głowę oparłam na Twoim ramieniu. Zamknęłam oczy i było mi dobrze, mimo zmęczenia, mimo, że padało na okulary, mimo, że późno. Dobrze, bo byłeś obok i wracałeś ze mną. 

W tramwaju śmieliśmy się z pani, która rozmawiała przez telefon obwieszczając wszystkim, jaki ma plan na biznes oraz kto kiedy i skąd będzie miał zdejmowany sączek a także ile jej przyjaciółka miała dochodu rocznego.

Trochę biegliśmy przez park. Jasno było, bo wciąż leży śnieg. Trzymałeś mnie mocno za rękę i na chwilę zatrzymałeś i całowaliśmy się na środku chodnika. Dokładnie tak, jak sobie to opowiadaliśmy. Potem poszliśmy szybko dalej, żeby nie przegapić autobusu. 

W autobusie siedziałeś koło mnie i trzymałeś mi rękę na kolanie. Tak zwyczajnie. 

Z autobusu do domu było już bardzo blisko. Nie śpieszyliśmy się już. 

I już w domu jesteśmy. Drzemiesz na łóżku, zasnąłeś oglądając końcówkę filmu. Przykrywam Cię kocem i idę do wanny. Potem Cię ucałuję na dobranoc i położę się obok i tak sobie dziś zaśniemy. 

Chciałabym, żeby tak było.
Jeszcze trochę chyba musimy poczekać.
Ale wciąż wierzę, że to już niedługo.

Dobranoc Moje Kochanie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz