Tak piszę bo w sumie to nie mam jak inaczej dać ujścia temu, co się dzieje i co czuję. Mogę oczywiście opowiadać o tym przyjaciołom albo sobie pisać samej, ale nie w tym rzecz. Relacja jest odpowiedzialnością dwóch osób i nie da się jeden z nich zastąpić inną, bo też nie o to chodzi.
Jako, że jest to odpowiedzialność dwustronna potrzebuję Ciebie albo Do Ciebie. Inaczej nie ma to za bardzo sensu.
Potrzebuje Ciebie, żeby wiedzieć też co dalej z nami, potrzebuję Ciebie, żeby porozmawiać nie tylko o nas ale w ogóle o tym, co się u Ciebie i u mnie dzieje.
Potrzebuję zapisywać Do Ciebie te wszystkie urywki myśli i myśli w całości, i też te rzeczy, które się zadziewają albo które chciałabym, żeby się zadziewały albo które się zadziały. Potrzebuję dzielić to wszystko co wokół z Tobą. Czasem z sensem czasem bez sensu, ale to wszystko, co jest obok mnie, jest ważne i chcę żebyś o tym wszystkim wiedział.
Te rzeczy z mojej głowy są trochę chaotyczne jak sobie na nie patrzę, są nieuporządkowane, wyglądają na przypadkowe. Trudno. Takie są. Ale są nadal ważne i potrzebuję je Z Siebie do Ciebie.
Pytasz czy nie zostawię. Nie, nie zostawię. Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że czuję różne rzeczy, uczucia się zmieniają i dlatego inne moje reakcje są i zmienne zgodnie z uczuciami. Gdy nachodzi złość to nie jestem super czuła, gdy smutek, to przytulam się więcej, gdy lęk, to staram się wyizolować, bo mam wrażenie, że ochroni mnie to przed przykrością.
Gdy ktoś, kogo kochasz choruje, i nic ale to nic nie możesz zrobić, żeby zmienić ten stan rzeczy to walczysz z potworną bezsilnością.
Gdy się boję, a czasem w tej chorobie się boję, otóż gdy się boję to zauważyłam, że izoluję się, trochę wchodzę do szafy, ale nie chcę tego lęku na Ciebie przenosić, a jest on czasem zbyt duży, żeby go ukryć przed Tobą, albo żeby go ominąć i iść dalej. A nie chcę, żebyś Ty bał się dodatkowo, sam mówiłeś, że to zaraźliwe, że cudze lęki przechodzą na Ciebie. Łatwiej mi więc wejść z moim lękiem do szafy. Opowiem Tobie o nim, ale to jak już będzie dobrze.
Bo i tak wierzę, że będzie dobrze. Chociaż jeden dzień lepszego samoczucia, jeden wieczór przegadany nawet smsami i wraca mi nadzieja, że będzie dobrze, że nie ma czym się zamartwiać, że przecież trzeba czasu, teraz więcej go trzeba bo jesteś już bardzo wymęczony, ale spokojnie, krok po kroku i dojdziemy do miejsca, gdzie będzie dobrze.
I nie chcę niczego przekładać na potem. Niczego. Spotkania, rozmowy, opowiedzenia historii, pocałunku, przytulenia, mruczenia i żartu. Niczego nie chcę odkładać na potem.
Pytasz czy nie zostawię. Nie, nie zostawię. Nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że czuję różne rzeczy, uczucia się zmieniają i dlatego inne moje reakcje są i zmienne zgodnie z uczuciami. Gdy nachodzi złość to nie jestem super czuła, gdy smutek, to przytulam się więcej, gdy lęk, to staram się wyizolować, bo mam wrażenie, że ochroni mnie to przed przykrością.
Gdy ktoś, kogo kochasz choruje, i nic ale to nic nie możesz zrobić, żeby zmienić ten stan rzeczy to walczysz z potworną bezsilnością.
Gdy się boję, a czasem w tej chorobie się boję, otóż gdy się boję to zauważyłam, że izoluję się, trochę wchodzę do szafy, ale nie chcę tego lęku na Ciebie przenosić, a jest on czasem zbyt duży, żeby go ukryć przed Tobą, albo żeby go ominąć i iść dalej. A nie chcę, żebyś Ty bał się dodatkowo, sam mówiłeś, że to zaraźliwe, że cudze lęki przechodzą na Ciebie. Łatwiej mi więc wejść z moim lękiem do szafy. Opowiem Tobie o nim, ale to jak już będzie dobrze.
Bo i tak wierzę, że będzie dobrze. Chociaż jeden dzień lepszego samoczucia, jeden wieczór przegadany nawet smsami i wraca mi nadzieja, że będzie dobrze, że nie ma czym się zamartwiać, że przecież trzeba czasu, teraz więcej go trzeba bo jesteś już bardzo wymęczony, ale spokojnie, krok po kroku i dojdziemy do miejsca, gdzie będzie dobrze.
I nie chcę niczego przekładać na potem. Niczego. Spotkania, rozmowy, opowiedzenia historii, pocałunku, przytulenia, mruczenia i żartu. Niczego nie chcę odkładać na potem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz