wtorek, 14 maja 2013

Poranek ze smuteczkami

Wokół wszyscy coś z kimś. 
Dzieci, ciąże, mieszkania, remonty, wycieczki, wakacje, wyjazdy, zaręczyny, śluby, rocznice, prezenty...
A my nie.
I nie rzecz w tym, czy tego chcemy, ale czuję, że jesteśmy póki co pozbawieni takich możliwości nawet. 
Nie mamy możliwości wyboru.

Poranek ze smuteczkami. 

Leniwe wstawanie, zaciągnięte żaluzje, słońce wschodzi z drugiej strony, długie cienie na zewnątrz.
Potrzebuję Ciebie dziś bardzo. Przytulać się. Coraz mocniej i bardziej potrzebuję Twojego dotyku. Tego realnego a nie wyobrażonego. Coraz trudniej mi bez tego. Mam poczucie czasem, że wyczerpałam już słowa i teraz tylko dotyk mi został. A nie mogę go dzielić z Tobą. Tylko słowa mam. A teraz nawet słów mniej. Ciebie mniej. 

Tęsknię.

"...wcześniej nie znała, ani sobie nie wyobrażała wzajemnie wykluczających się uczuć: wrażenia szerokich możliwości i ciągłej obawy przed stratą. "
Michael Cinningham, "Z ciała i z duszy"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz