Drugi rok jest trudniejszy.
Gdy w pierwszym nie możemy czegoś zrobić, łatwiej powiedzieć sobie, że to nic, że za rok się uda, że w następne lato, w następne święta... Ale gdy przychodzi to następne lato, gdy pojawiają się następne święta a sytuacja się nie zmienia to trudno jest.
Trudno radzić sobie jednocześnie z chorowaniem i rozczarowaniem. Rozczarowaniem z powodu niespełnionego marzenia, obietnicy..
W drugim roku trudniej o entuzjazm.
W drugim roku częściej jest Ciebie mniej.
Dopada zmęczenie, swoją wielką, futrzaną łapę kładzie na Tobie, swój wielki futrzany cień rzuca na mnie.
Zmęczenie brakiem wieści, zmęczenie nadmiarem wieści, zmęczenie porankami, które nie przynoszą poprawy, zmęczenie wieczorami które przynoszą cięższy oddech, zmęczenie dniami wypełnionymi milczeniem.
Zmęczenie bólem, bezsilnością, niemożnością porozumienia, tęsknotą, smutkiem, płaczem, ograniczeniem możliwości działania.
Zmęczeni czasem.
Siedzimy na przeciwko siebie milcząc, wypatrując swoich oczy w ciemności, próbując wyczuć swoje dłonie pod przykryciem z kołder, próbując usłyszeć oddech na poduszce.
Boję się. Boję się, że znikasz. Powoli, krok po kroku. Niby delikatnie ale zauważalnie. I wyczuwalnie.
Tęsknię więcej, częściej płaczę, bardziej czuję się sama.
Chociaż nie jestem. Bo jesteś. I bądź. Proszę.
W drugim roku częściej jest Ciebie mniej.
Dopada zmęczenie, swoją wielką, futrzaną łapę kładzie na Tobie, swój wielki futrzany cień rzuca na mnie.
Zmęczenie brakiem wieści, zmęczenie nadmiarem wieści, zmęczenie porankami, które nie przynoszą poprawy, zmęczenie wieczorami które przynoszą cięższy oddech, zmęczenie dniami wypełnionymi milczeniem.
Zmęczenie bólem, bezsilnością, niemożnością porozumienia, tęsknotą, smutkiem, płaczem, ograniczeniem możliwości działania.
Zmęczeni czasem.
Siedzimy na przeciwko siebie milcząc, wypatrując swoich oczy w ciemności, próbując wyczuć swoje dłonie pod przykryciem z kołder, próbując usłyszeć oddech na poduszce.
Boję się. Boję się, że znikasz. Powoli, krok po kroku. Niby delikatnie ale zauważalnie. I wyczuwalnie.
Tęsknię więcej, częściej płaczę, bardziej czuję się sama.
Chociaż nie jestem. Bo jesteś. I bądź. Proszę.
"Don't bring me down now
Let me stay here for awhile
You know life's too short
Let me bathe here in your smile
I'm transcending
The fall from the garden"
Let me stay here for awhile
You know life's too short
Let me bathe here in your smile
I'm transcending
The fall from the garden"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz