Trzykropek często mnie odwiedza ostatnio. Gdy próbuję skończyć zdanie podczepia się i... O właśnie tak. Zawieszam głos wtedy, próbując znaleźć jakieś dobre słowa, dosadne nawet może, żeby móc zakończyć zdanie, ale trzykopek kładzie swoje dłonie na moich ustach i wycisza dźwięki. Próbuję zdjąć jego palce ze swoich warg, ale udaje się to tylko na chwilę. Trzykropek powraca.
Zapytałam go dzisiaj:
-Trzykropku, czemu to robisz? Czemu za mną chodzisz?
Trzkropek odpowiedział bez zawahania, zawieszenia głosu, pełnym, skończonym zdaniem z jedną Kropką:
- Bo nie wiesz, co chcesz powiedzieć. Kiedy będziesz wiedziała, jak znaleźć słowa i jakim językiem mówić, pójdę sobie, nie będę potrzebny. Ale na razie widzę, że mnie potrzebujesz, więc jestem.
Chcę się nauczyć. Chcę znaleźć słowa. Chcę wiedzieć, jakim językiem opisać to, co się przydarza, to co wokół mnie i we mnie i w Tobie i koło Ciebie. Chcę...
A no właśnie. Kiedy będę wiedziała, czego chcę, Trzykropka też już nie będzie. A na razie pomaga. Wspinam się po jego kropkach i szukam słów z górnej półki, podaje mi jedną ze swoich trzech łapek, żebym głębiej mogła sięgnąć w przepastne szuflady w poszukiwaniu nowych określeń i zdań, mogących ułożyć to, co wokół się przetacza.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz