"Let me walk with you in my dreams,
Let me talk with you in my dreams,
Look what you've done to me,
I only want to fall asleep,
So I can walk with you in my dreams."
Zapadał. Spadł i zapadał. I zakopał - marzenia, sny, życzenia, nadzieje, myśli, słowa. Przykrył, gwałtownie, niespodziewanie, zaskakująco, cicho, podstępnie i błyskawicznie.
Równie błyskawicznie jak szybko wraz z wynikami zmieniła się cała sytuacja. Niespodziewanie, nagle, gwałtownie, zaskakująco, cicho, podstępnie i błyskawicznie.
Mała komórka, jedna, druga, siódma, podstępna, błyskawiczna, gwałtowna, niespodziewana, nagła. Spadła jak śnieg. Cicho ale bardzo skutecznie przykrywając wszystko. Wszystko co do tej pory było widoczne, ważne, powoli rozmarzające po zimie.
Wyciągamy pochowane już szpadle, łopaty, wiadra z piaskiem, pokłady cierpliwości, nadziei, wzajemnego zrozumienia, miłości, cierpliwości.
Wkładamy czapki, szaliki, swetry, rękawiczki, połykamy pastylki uspokajające, leki usypiające, proszki przeciwbólowe.
Zmieniamy czas z zimowego na letni, zmieniamy czas ze swobodnego oddechu na czas oczekiwania.
Jestem z Tobą do granicy, którą wyznaczasz. Dalej idę już "in my dreams". Ale nie tracę Cię z oczu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz