Zapłakany poranek. Pełen frustracji, lęku, złości, smutku, rozczarowania, przerażenia, niezrozumienia.
Nie mam siły po tym poranku.
Czuję się, jakby ktoś uderzył mnie w głowę i jakbym się przewróciła. I nie mam siły wstać ani nie wiem jak się podnieść. Muszę pozbierać części mnie do kupy, poskładać trochę od nowa.
Boję się zadać pytania, bo boję się odpowiedzi. Chciałabym zrozumieć. A na razie nic z tego mi do siebie nie pasuje.
Nie chcę Ciebie stracić. Trzymam tak mocno kciuki że aż kostki zbielały, trzymam tak mocno kciuki za Ciebie i za nas. Żeby się udało uporządkować, ułożyć, odkryć i poukładać na odpowiednich półkach.
Każdy z nas ma swoją szafę.
Miejmy wspólną już. Wtedy razem będziemy robić w niej porządki.
kocham Cię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz