Mniej znów Ciebie. Znów spadek formy. A do tego niedokończone rozmowy, niepoukładane sprawy, zawieszone do czasu, aż znów będzie można porozmawiać.
Zagubienie i niewiadoma. Skąd tak, dlaczego, co tym razem nie działa jak należy. Ograniczająca fizjologia dyktująca warunki działania, odczuwania, myślenia.
Zza brudnej, zamazanej szyby obserwuję i mogę tylko patrzeć. Czego nie widzę próbuję sobie nie wyobrażać, powstrzymuję myśli, skupiam na "tu" a nie na "tam". "Tam" gdzie Ty nie mam wstępu. Bronisz "tam" niczym twierdzy, z obawy? z braku zaufania?
"Tu". Jestem "tu" choć wolałabym z Tobą "tam". Ale jestem "tu" i trzymam się "tu" mocno rękoma i wstaję, zjadam, myję, rozmawiam, słucham, wychodzę, pracuję, patrzę, wracam, sprzątam, gotuję. Wciąż "tu" choć czasem niesforne myśli uciekają "tam". A za nimi cała ja. Ale jakoś jeszcze udaje mi się do "tu" powrócić.
Mniej więcej.
"After leaving my apartment
I feel this cold inside me
It howls away all through the market
It calls your name"
I feel this cold inside me
It howls away all through the market
It calls your name"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz